Kręg po kręgu…czyli daj sobie czas.

Jednym z powodów, dla których lubię rozpoczynać nowe grupy jest obserwowanie efektów działania ćwiczeń Pilatesa. Nie podczas pierwszych kilku zajęć – bynajmniej. Widzę je porównując osoby, które dopiero zaczynają z tymi, które ćwiczą pilates rok lub dlużej. Na poziomie świadomości ciała, kontroli ruchu, umiejętności – różnice są ogromne. Uśmiecham się wtedy do siebie w duchu i cieszę, że mam przyjemność obserwować jak bardzo ludzie i ich ciała się zmieniają. Uśmiecham się równie mocno, gdy słyszę od grup początkujących, że coś jest niemożliwe do wykonania i że nigdy tego nie zrobią.

Część osób, które rozpoczyna swoją przygodę z pilatesem zostaje na dłużej, a część odchodzi. Z różnych powodów – ostatecznie nie każdy pokocha tę metodę. Jest też taka grupa osób, która odchodzi głównie dlatego, że spodziewała się szybkich efektów i łatwego, przyjemnego treningu. W zamian dostała dziwne ćwiczenia, których nie rozumie oraz panią prowadzącą, która w ich mniemaniu czepia się szczegółów. Szybko pojawia się zniecierpliwienie i frustracja: „nie umiem”, „nie wychodzi mi”, a wkrótce potem przekonanie: TO NIE DLA MNIE.  To właśnie tym „niecierpliwcom” chciałabym dedykować dzisiejszy wpis😊.

Jest taka wskazówka, którą słyszą wszyscy uczestnicy zajęć: kręg po kręgu. Chodzi w niej o powolny, stopniowy ruch kręgosłupa, dzięki któremu staje się on bardziej elastyczny. „Kręg po kręgu” jest trochę jak znak rozpoznawczy pilatesu. Dla mnie osobiście przywodzi na myśl to, co w tej metodzie najistotniejsze: zdobywanie sprawności krok po kroku. Gdyż nie od razu Rzym zbudowano, a trening czyni mistrza😊

Dlatego, jeśli rezygnujesz, bo wydaje ci się, że nie potrafisz, nie łapiesz i ci nie wychodzi, pamiętaj: daj sobie czas. Bądź cierpliwa. Rób tyle, ile możesz danego dnia. Pilates to nauka ćwiczeń i prawidłowego ruchu, ale jednocześnie nauka odpuszczania samemu sobie („Jest ok, że czegoś nie potrafię jeszcze zrobić.” „Jest ok, że mi nie wychodzi”). Uczy wytrwałości. Dochodzenia „kręg po kręgu” do celu. Zaczynając treningi, nie porównuj się do innych, a tym bardziej do osoby prowadzącej. Nie oczekuj, że od razu opanujesz rzeczy, które ktoś robi od kilku czy kilkunastu lat. Trzeba włożyć sporo wysiłku i pracy w to, by zmienić wieloletnie zaniedbania i złe nawyki. Otworzyć się na nowe i pozwolić sobie na uświadomienie słabych punktów, nad którymi trzeba pracować. Jest to trudne w świecie, który nastawiony jest na perfekcjonizm, idealnie zbudowane ciało, a przede wszystkim szybkie efekty. Niestety (a może właśnie całe szczęście!) w pilatesie nie ma drogi na skróty. Tu każdy ma swoją robotę do zrobienia. Warto uzbroić się w cierpliwość, bo zmiany nadejdą. Dla niektórych być może niezauważalnie, ale to właśnie kolejna grupa początkująca najbardziej unaocznia, jak duże to są zmiany. Dlatego: daj sobie czas. Tylko tyle i aż tyle.